Komendy i ich zrozumienie przez psa

Opublikowane przez CoMowiPies w dniu

Prawie każda osoba kontaktująca się w sprawie szkolenia jako jeden z ważniejszych celów tegoż przedstawia tzw. “słuchanie komend”. Mniej więcej, na pytanie jakie są ich oczekiwania odpowiadają “no wie Pan, żeby się słuchał”.
Oznacza to nie mniej, nie więcej niż pożądaną reakcję na wypowiadane słowa. Tak w skrócie można opisać “słuchanie, bądź wykonywanie komend”.
Najbardziej pożądaną z nich jest przywołanie. Później siadanie, zostawanie w miejscu, zatrzymywanie się, leżenie, chodzenie przy nodze itp. Na tym kończymy wyliczankę, ponieważ nie do końca o to tu chodzi, a wynik rozważań będzie miał zastosowanie do jakiejkolwiek komendy.
Większość psów najszybciej uczy się siadania. Jest to zachowanie, które psy często oferują same, szczególnie jeśli mamy pełen worek smakołyków w ręce. Wystarczy odpowiednią ilość razy je nagrodzić, połączyć ze słowem i już. Gotowe. Pies umie siadać.
Tylko czy tak jest na pewno? Czy fakt, że na słowo siad, pies siada oznacza, że wie czego od niego oczekujemy? Czy oznacza to, że wykona tę komendę w innych okolicznościach? W innym środowisku, lub co najważniejsze gdy nie będziemy mieli już smakołyków?
Niestety zazwyczaj okazuje się, że tak nie jest. Mniejsze lub większe zmiany w środowisku, jakości jedzenia lub częstotliwości jego podawania sprawiają, że teoretycznie opanowanej komendy pies nie jest w stanie wykonać. Opiekunowie uznają wtedy, że pies odmawia (nie chce) zrobienia tego czego od niego oczekujemy. W rzeczywistości zazwyczaj pies nie wie o co nam chodzi, a proces uczenia się nie został prawidłowo zakończony.
Z własnej praktyki wysnuwają mi się wnioski, że ludzie w momencie gdy pies zaczyna wykonywać daną komendę w określonej sytuacji (najczęściej w domu lub spokojnej przestrzeni) uznają, że się jej nauczył i zaczynają dawać coraz mniej smakołyków, aż w końcu przestają nagradzać zachowanie zupełnie, oczekując równocześnie, że pies nadal będzie je powtarzał już bez nagrody za to w każdej sytuacji.
To błędne postrzeganie sukcesu w momencie wykonania kilkunastu, kilkudziesięciu powtórzeń, prowadzi później do nieporozumień i frustracji u obu stron.
Innym przykładem może być tu nauka kładzenia się na komendę. W najczęstszej wersji uczenia tego zachowania, nauczyciel bierze do ręki jedzenie i powolnym ruchem prowadzi psa “za rękę” do pozycji leżącej. Oczywiście powtarzając przy tym nawet po kilka razy komendę “leżeć”. W rezultacie otrzymujemy zachowanie, w którym pies na ruch ręki w dół i komendę kładzie się. Niby gotowe, ale tu też pojawia się problem wspomniany wcześniej. Pies najprawdopodobniej reaguje na ruch ręki. Jeśli zabierzemy słowo, pies się położy. Jeśli zostawimy same słowo nie ruszając ręką pies będzie siedział i patrzył na nas nie mając pojęcia o co chodzi.
Z każdą inną komendą będzie tak samo. Niezależnie jakiego zachowania dotyczy. Jeśli nie będziemy stopniowo zwiększać stopnia trudności, zmieniać środowiska, uczyć psa tego samego zachowania w różnych kontekstach sytuacji, zawsze napotykamy problemy. Dlatego jeśli nauczymy już psa reagowania na daną komendę w sterylnym środowisku, przy małej ilości bodźców rozpraszających, nasza skuteczność będzie na poziomie 80-90 % możemy z nauką zachowania pójść dalej. Powoli podnosząc poprzeczkę, zmieniając warunki, w których będziemy pracować i wciąż nagradzając psa. Zanim będziemy mogli poprosić psa o zachowanie i uzyskać je bez potrzeby ciągłego nagradzania, musi minąć trochę czasu. Tym więcej im bardziej złożone jest ćwiczenie i w zależności od warunków środowiskowych w jakich najczęściej będziemy zachowania oczekiwać.
Jeśli pies potrafi do nas przybiec na komendę chodź kiedy stoimy naprzeciw niego w ogródku z ręką pełną jedzenia, nie powinniśmy oczekiwać od niego reakcji na tę komendę w sytuacji gdy biega po parku z innym psem. Ponieważ znacząco się one od siebie różnią stopniem trudności w wykonaniu dla psa, powinniśmy najpierw poćwiczyć ją w sytuacjach pośrednich. Powinniśmy założyć, że pies nie prezentuje danego zachowania ponieważ nie został go dobrze nauczony, zamiast zakładać jego złą wolę. Oczywiście sporadycznie mogą się pojawiać sytuacje, w których pies nie posłucha nas nawet jeśli ma perfekcyjnie opanowaną komendę. Należy to zaakceptować tak samo jak to, że w niektórych sytuacjach wykonanie komendy może być niemożliwe.

 

Autorem artykułu jest Ireneusz Czerniejewski

Kategorie: Fakty i Mity

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *