Socjalizacyjna pułapka i jak w nią nie wpaść

Opublikowane przez CoMowiPies w dniu

Prawie każdy kto ma, miał lub nawet dopiero co nosi się z zamiarem przyjęcia do siebie psa słyszał o tzw. “socjalizacji”. Jakie to ważne w początkowej fazie życia szczeniaka i jak bardzo musimy o to zadbać. Najczęstszą formą socjalizacji z jaką ja się spotykam u moich klientów jest zapoznanie psa z jak największą ilością psów i ludzi w jak najkrótszym czasie oraz pokazanie mu całego otaczającego go świata zanim nie podrośnie. Z takim przeświadczeniem pojawia się większość osób z psami na “psim przedszkolu”. Czy faktycznie powinniśmy tak postępować ze szczeniakiem? Czy jest mu to niezbędne do prawidłowego rozwoju? Postaram się pokrótce odpowiedzieć na to pytanie w poniższym tekście.
Socjalizacja z definicji to proces oraz rezultat tego procesu. Ma on doprowadzić do ukształtowania jednostki w taki sposób aby radziła sobie w środowisku w którym przyjdzie jej żyć. Choć w wielu przypadkach socjalizację kojarzy się z wczesnym okresem życia psa, tak naprawdę trwa ona całe jego życie.
Proces ten zaczyna się już podczas ciąży, bo to w jakich warunkach żyje matka, na jakie bodźce jest narażona, jak sobie z nimi radzi ma już wpływ na szczenięta, które jeszcze się nie narodziły. Kolejny etap już po przyjściu na świat jest w rękach hodowcy. To co on zrobi, jak wpłynie na życie naszego przyszłego podopiecznego ma olbrzymie znaczenie dla jego dalszego rozwoju. Nie będziemy jednak się tutaj dziś tym zajmować. To temat na osobny tekst. Chciałbym skupić się na socjalizacji od chwili przyjęcia psa pod nasze opiekuńcze skrzydła. Nie sposób jednak zupełnie tego pominąć. Pamietajmy że prawidłowo rozwijający się pies w momencie, w którym zabieramy go do siebie powinien być ciekawym świata osobnikiem, pozbawionym przesadnego lęku, chętnym do interakcji z otaczającym go światem. Może być w tych kontaktach ostrożny ale nie powinien się bać. Zdarza się nierzadko, że hodowcy utwierdzaja przyszłych właścicieli w przekonaniu że to normalne że pies się boi, że mu przejdzie jak się zaaklimatyzuje, że tak powinno być. Niestety zazwyczaj w takiej sytuacji jesteśmy najzwyczajniej oszukiwani i powinniśmy zwracać szczególną uwagę na to jak zachowuje się pies, którego chcemy zabrać ze sobą. Nie zawsze niestety mamy taką możliwość. Inaczej wygląda sytuacja kiedy kupujemy psa od hodowcy i mamy prawo wymagać od niego, że z psem będzie wszystko w porządku (w końcu zazwyczaj niemało za to placimy) a zupełnie inaczej jest kiedy nasz pupil trafia do nas z adopcji. Wiele psów (zaryzykuję stwierdzenie że nawet większość ) nie ma możliwości prawidłowego rozwoju we wczesnym okresie swojego życia. Coraz więcej psów jest adoptowanych a warunki w jakich żyją zanim trafia do nas są dalekie od ideału. Większość schronisk nie ma możliwości lub ochoty zająć się tym na poważnie. Często uniemożliwia to przeszłość takich psów które rodzą się w lesie, komórce, na ulicy czy tzw. pseudohodowlach z których później interwencyjne się je odbiera.
Czy to oznacza że wszystko stracone? Czy w takiej sytuacji możemy coś jeszcze zrobić?
Oczywiście tak! Pracować możemy nawet z dorosłym psem którego proces wczesnej socjalizacji nie przebiegał prawidłowo. Jeśli nie mamy doczynienia z silnymi zaburzeniami terapia daje często bardzo dobre efekty.
Wróćmy jednak do momentu przyjęcia psa do naszego domu i błędnie pojmowanego procesu socjalizacji. Większość osób z którymi się spotykam na zajęciach rozpoczyna ten proces w taki sam sposób. Chcąc jak najlepiej stara się zaznajomić swojego pupila z jak największą ilością psów i ludzi. W przypadku socjalizacji z psami dochodzi do tego, że ludzie starają się podejść do każdego psa którego spotkają na swej drodze (o ile oczywiście nie rzuca się w ich stronę z wyszczerzonymi kłami:). Według mnie jest to poważny błąd i jest kilka argumentów przeciw takiemu postępowaniu. Po pierwsze podchodząc do innego psa, którego nie znamy nie wiemy jak zareaguje on na naszego szczeniaka nawet słysząc zapewnienia właściciela że jest “łagodny”. Jeśli interakcja nie przebiegnie pomyślnie możemy obniżyć kompetencje społeczne szczeniaka zamiast je budować. Po drugie jeśli wszystko będzie w porządku to musimy wziąć pod uwagę, że tym sposobem uczymy psa pewnego zachowania. Widzę psa- muszę do niego podejść. Zachowania które w późniejszym okresie życia zaczyna być dla nas uciążliwe a naszego psa naraża często na przykre konsekwencje. Gdy będzie dorosły większość ludzi będzie oczekiwała od nas że nie pobiegnie on do każdego innego psa który będzie spacerować w okolicy. Ludzie mający psy na smyczy zazwyczaj będą oczekiwać od nas kontroli nad psem. Jeśli jej nie będziemy mieli dojdzie do tego że nasz pies będzie ciągle chodził na smyczy. Czyli efekt zupełnie odwrotny od zamierzonego. Po trzecie ludzie czesto nie zauważają, że ich pies najzwyczajniej nie ma ochoty na kontakt z innym psem. Sygnały, które nas o tym informują są albo ignorowane (przecież trzeba się z pieskiem przywitać) albo niezauważane (przyblizymy ten temat w przyszlosci). Konsekwencja jest utrata zaufania do opiekuna na smyczy i/lub spadek kompetencji społecznych. Podobnie sytuacja ma się z obcymi ludźmi. Większość ludzi uśmiechnie się na widok słodkiego szczeniaka, duża część z nich chętnie do niego podejdzie, poglaszcze, powie coś miłego. Rodzą się z tego dwie sytuacje. Jedna, w której nasz pies nie ma ochoty na kontakt a mimo to jest on wymuszony przez człowieka (właścicielom często trudno jest odmówić żeby nie narażać się na nieprzyjemności) przez co rośnie niepewność w kontaktach z ludźmi, spada zaufanie do opiekuna, a z czasem rodzą się nawet zachowania agresywne. I druga w której nasz pies jest przeszczęśliwy z kontaktu i utwierdza się w przekonaniu że ludzie są tacy mili i przyjaźni. To w konsekwencji prowadzi do tego, że żywiołowo reaguje na przechodzących ludzi oczekując od wszystkich podobnego traktowania. Jako że szybko dorośnie i nie będzie wyglądał jak szczenię (do tego może też urosnąć:) ludzie zaczną reagować z goła odmiennie jak jeszcze kilka miesięcy wcześniej a nasz pies znów trafi na smycz.
Ot i cała socjalizacja.
No ale skoro tak źle to jak będzie dobrze? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie ponieważ każdy pies jest inny. Każdy w momencie pierwszego wyjścia a spacer będzie reagował inaczej i inaczej radził sobie w trakcie i po tego typu spotkaniach. Nie należy popadać ze skrajności w skrajność i od teraz uciekać przed każdym spotkanym psem czy człowiekiem a szczenięcia zamykać w szklanej kuli co by nic mu się złego nie przytrafiło. Bądźmy po prostu rozsądni. Nie każdy ma możliwość zapisania się na zajęcia z psem do szkoły, która pomoże mu przeprowadzić ten proces. Często musimy zajmować się tym sami. Pamiętajmy że do prawidłowego rozwoju naszemu psu nie potrzeba kilkunastu spotkań z innym psem dziennie. Jeśli kilka razy w tygodniu nawet na chwilę uda nam się znaleźć spokojnego zrównoważonego psa z którym nasz pupil się przywita i chwilę z nim spędzi na wspólnych interakcjach to w zupełności powinno wystarczyć. Z czasem chodząc na spacery i puszczając naszego psa ze smyczy (według mnie takie interakcje w których oba psy sa bez smyczy mają największą wartość) poznamy innych ludzi i nauczymy się kiedy i z kim nasz pies powinien się spotykać. Sledźcie nasz fan page. Z czasem będzie się tu pojawiać coraz więcej informacji ja temat zachowań i sygnałów wysyłanych przez psy a Wam łatwiej będzie je interpretować. Jeśli zaś chodzi o ludzi to wystarczającą ilością są nasi znajomi, przyjaciele i rodzina żeby nasz pies prawidłowo reagował na wszystkich innych. Jeśli ktoś coś dla was znaczy niech pozna go również Wasz pies. Jeśli ktoś jest obcy niech pozostanie obcym.
Poza psami i ludźmi bardzo istotne jest również zaznajomienie psa w okresie szczeniecym z przeróżnymi miejscami, sytuacjami, dźwiękami. Bardzo ważne jest budowanie w tym czasie pozytywnych lub neutralnych skojarzeń z tymi bodźcami. I o tym napiszemy w osobnym tekście przybliżając wam również fazy rozwoju psa.

Kategorie: Fakty i Mity

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *