Trening medyczny

Opublikowane przez CoMowiPies w dniu

          

          Wizyta u weterynarza wielu psom kojarzy się głównie ze stresem. Podobne doświadczenia mają zresztą często opiekunowie często dostający później informację zwrotną od lekarza, że pies jest problemowy, nie daje się badać i trzeba iść z nim na szkolenie. Czy trzeba?
Moim zdaniem nie:).

Nie trzeba nigdzie iść żeby pies traktował wizytę u weterynarza normalnie lub przynajmniej akceptował pewne podstawowe czynności. Możemy to wszystko zrobić sami!
A najlepiej zacząć od pracy ze szczeniakiem. Dorosły pies również może się tego nauczyć ale z młodym psem będzie łatwiej.
O czym mowa?
O treningu medycznym.
Dość powszechnie i szybko rozwijająca się forma pracy z psem (I innymi zwierzętami) przynosi wymierne korzyści i minimalizuje stres podczas badania, a nawet prostych zabiegów. Wspominaliśmy już o tym w naszych rozmowach, a dziś trochę więcej informacji.
Dlaczego od szczeniaka? Wizyta u weterynarza z młodym psem zazwyczaj nie wiąże się ze zbyt wielkim stresem i nie powinna być trudna. Podstawowe badanie i szczepienie można przeprowadzić dając psu wsparcie i posiadając kilka ulubionych smakołyków. Niestety nie będzie wtedy czasu na pełny trening, ale też jest on początkowo zbędny. Natomiast jako, że jest to pierwszy kontakt większości szczeniąt z weterynarzem warto zadbać o jego jakość ponieważ nasze przyszła problemy mogą zacząć się właśnie od niego. W tym przypadku wystarczy jeśli lekarz będzie delikatny, a my uważni na wszelkie sygnały większego stresu u psa.
Resztę pracy powinniśmy rozpocząć w domu gdzie będzie znacznie łatwiej skupić się psu, a później z gotowymi zachowaniami i skojarzeniami póść na próbną niezobowiązującą wizytę.
Czego możemy i powinniśmy uczyć psa podczas takich ćwiczeń?
         Po pierwsze odwrażliwiać na dotyk. I to ogólnie na większość części ciała.  Równolegle możemy uczyć psa podnoszenia i stawiania na stole. Wiele psów nie czuje się na nim komfortowo a już szczególnie w gabinecie. Możemy zacząć od niskiego i szerokiego stolika lub wręcz po prostu stawiać psa na łóżku czy sofie. Jeśli na górze i dole będą czekać smakołyki nie powinno być problemów z pójściem z ćwiczeniem dalej. Sposobów na ćwiczenia jest zresztą wiele i należy je dopasować do psa. Na końcu podam stosowny link do przykładowego filmu.
Kolejne etapy to przyzwyczajanie psa do sprawdzania zębów, otwieranie pyska, odwijanie uszu i zaglądanie do nich. Wszelkie czynności mogące się pojawić na wizycie powinny być przećwiczone. Nawet zakładanie opatrunku czy ćwiczenia ze strzykawką mogą się znacząco przyczynić do poprawy jakości diagnozowania psa jak i samego leczenia. Pies na widok strzykawki może uciec w kąt lub spojrzeć z zaciekawieniem. Wiele zależy od nas.
W kolejnych etapach możemy pracować na np. zakrapianiem oczu czy uszu (są to szczególnie nieprzyjemne dla psa czynności i należy z tym popracować ponieważ mają one często różnego rodzaju infekcje w tych narządach i przynajmniej raz w życiu może się zdarzyć i naszemu psu.
Obcinanie pazurów czy czesanie czyli bardziej pielęgnacyjne zabiegi też warto zacząć wcześniej a nie kiedy będziemy już zmuszeni coś zrobić bo tego będzie wymagał stan psa.
I tu właśnie jest główna puenta całego zamieszania. Ponieważ jak już nie będziemy mieli czasu na ćwiczenia pojawi się presja. A ona nie jest naszym sprzymierzeńcem. Jeśli wyjdziemy od weterynarza z diagnozą grzybicy w uszach lub zapalenia spojówek i dostaniemy receptę na leki i zalecenie zakrapiania 3 razy dziennie, to będzie nam znacznie ciężej. Czas nie będzie już grał na naszą korzyść. Często ludzie w takiej sytuacji są zmuszeni do użycia siły a pies na widok kropli chowa się pod łóżko czy nawet broni się używając agresji.
Pamiętajmy, że możemy oszczędzić tych problemów i sobie i psom. Trening medyczny jest łatwy ale wymaga czasu. Warto zrobić przynajmniej jego podstawową część.
Nie bójmy się również zacząć z psem dorosłym. Nawet takim, którego skojarzenia już są negatywne. Poświęcimy na to więcej czasu ale efekt powinien być co najmniej zadowalający. A na koniec obiecany link. Kliknij tutaj!

 

__________________________________________________________________________________________________________________________
 
Autorem artykułu jest Ireneusz Czerniejewski

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *