Czy pies problemowy powinien “brać leki”?

Opublikowane przez CoMowiPies w dniu

     Terapia lekami psychotropowymi to temat dość kontrowersyjny tak wśród trenerów i behawiorystów jak i właścicieli psów. Znacznie bardziej powszechne wydaje się być przekonanie, że to jednak coś niewłaściwego. Określenia takie jak “faszerowanie psychotropami”, “pies nie będzie sobą” czy “to jest szkodliwe” mają zdecydowanie wydźwięk negatywny, a pojawiają się najczęściej. Leki psychotropowe kojarzą się wielu ludziom ze szpitalem psychiatrycznym i chorym siedzącym całe dnie w jednym miejscu, patrzącym tępym spojrzeniem w ścianę. A jak wiadomo jakie skojarzenie taka reakcja.
         Przedstawię pokrótce swoje zdanie na ten temat i postaram się przybliżyć wam temat spoglądając nań obiektywnie. Nie będzie tu nazw leków ani sposobów ich dawkowania coby nikogo nie kusić:)

         Czym są leki psychotropowe, o których tutaj mowa? Na pewno nie silnymi lekami, po zażyciu których (w powszechnym przekonaniu) pies nie będzie wiedział kim jest i gdzie się znajduje. W terapii zazwyczaj stosuje się substancje działające na ośrodkowy układ nerwowy, które wspomagają procesy myślowe, wpływają na odczuwane emocje i w pewnym sensie “regulują” umysł zmieniając zachowanie na bardziej właściwe, adekwatne do sytuacji. Zdecydowana większość leków to te stosowane w farmakoterapii ludzkiej. Tych dedykowanych specjalnie dla zwierząt praktycznie nie ma na rynku weterynaryjnym. Nie znaczy to jednak, że nie można ich stosować. Wręcz przeciwnie. Na co dzień podajemy psom leki pierwotnie przeznaczone dla ludzi, a często ich weterynaryjne odpowiedniki mają ten sam skład, różniąc się przede wszystkim ilością substancji czynnej i ceną.
Miliony ludzi na świecie przyjmuje je codziennie i wykonuje codzienne obowiązki, pracuje, żyje normalnie. I choć w tej bardziej cywilizowanej części świata ta forma leczenia zaburzeń u ludzi zdecydowanie przerosła formę nad treścią i jest mocno nadużywana, z czystym sumieniem można powiedzieć, że wielu osobom pozwala ona na prowadzenie normalnego lub względnie normalnego trybu życia i powrót do społeczeństwa.

           Podobnie jest w przypadku zwierząt. Leki, które stosujemy w terapii w zależności od potrzeb i występującego problemu mogą działać przeciwlękowo, przeciwdepresyjnie czy uspokajająco. To pozwala na ich szerokie spektrum zastosowania. W przypadkach agresji społecznej, przeróżnych lęków czy fobii, zaburzeń obsesyjno kompulsywnych, nadpobudliwości, lęku separacyjnym, lęku przed burzą czy fajerwerkami, a nawet zaburzeń związanych z podeszłym wiekiem psa.

          Poruszając temat podania psu leków nigdy nie robię tego na “dzień dobry”. Zawsze daję sobie czas na obserwację jak pies reaguje na terapię, podjęte działania i ćwiczenia. Dopiero po jakimś czasie pojawia się temat wspomagania terapii lekami. Jeśli uznam, że podanie leku może przyczynić się znacznie do postępów w zmianie zachowania psa, lub jeśli przypadek jest bardzo trudny i nie ma widocznych postępów pomimo tego, że powinny się pojawić. Niestety niektóre przypadki zaburzeń zachowań są bardzo ciężkie. Psy odczuwają przewlekły silny lęk, są po długich awersyjnych “kursach” szkolenia lub nie mają praktycznie żadnych zasobów by poradzić sobie z problemem. W takich przypadkach poinformowanie właściciela o takiej możliwości leczenia uważam wręcz za swój obowiązek ponieważ najważniejszy jest dobrostan psa.
              Celowo użyłem słowa wspomaganie, ponieważ podanie psu leku nie rozwiązuje problemu. To nie jest tak, że dostajemy receptę, kupujemy, podajemy i już. Kilka dni, tygodni (tyle mniej więcej czasu potrzeba w zależności od substancji na pojawienie się pierwszych efektów) i pies jest zdrowy, wesoły, a po lęku i agresji ani śladu. To byłoby zbyt proste. Bardzo często nie jesteśmy w stanie nawet zauważyć różnicy, lub zmiany w zachowaniu są bardzo małe. Dopiero z czasem i to głównie wraz z dalej prowadzoną terapią możemy obserwować efekty. Sam lek zazwyczaj nie pomoże i nie liczyłbym na żaden cud. Natomiast dzięki niemu pies może odblokować niedostępne wcześniej zasoby do radzenia sobie z emocjami, obniży się poziom lęku czy stresu a to znacznie poprawi komfort jego życia w konsekwencji przynosząc trwały efekt.
                W swojej pracy miałem bardzo rzadko przypadki podawania leków po zakończeniu terapii czy nawet do końca ich życia, choć w niektórych krajach jest to dość powszechne. Ja zazwyczaj zalecam powolne zmniejszanie dawki i obserwację jak pies na to zareaguje co w większości przypadków skutkuje odstawieniem leku.
Nie zaobserwowaliśmy też szkodliwości podawania leków na organizm psa w trakcie i po farmakoterapii. Zawsze przed, w trakcie i po robimy badania krwi by wykluczyć wpływ leków na zdrowie. Zawsze podanie każdego leku konsultuję z zaprzyjaźnionym lekarzem weterynarii, któremu ufam i raczej nie polecam konsultacji tylko z samym lekarzem lub samym behawiorystą ( i załatwianiem recepty po znajomości, bo takie przypadki się zdarzają). Zawsze musi być to współpraca obojga, po analizie przypadku i wykluczeniu innych możliwości pomocy lub kalkulacji zysków i strat dla psa tak na poziomie emocjonalnym jak i zdrowotnym.
             Czyli jak zawsze wygrać powinien zdrowy rozsądek, a na pierwszym miejscu powinno być dobro psa.
                 

              Pamiętaj!!!             

     Obowiązkiem lekarza i behawiorysty jest wytłumaczenie celowości podania leku, jego działania, skutków ubocznych i możliwych problemów mogących się pojawić. Jeśli masz wątpliwości bo ktoś zaproponował Ci terapię z pomocą leków zawsze możesz zapytać, poczytać, skonsultować to z innym lekarzem lub behawiorystą, zdobyć wiedzę i wtedy podjąć decyzję. Zalecam nawet takie postępowanie zamiast na ślepo się zgodzić lub z automatu odrzucić taką opcję.

 

_________________________________________________
Autorem artykułu jest Ireneusz Czerniejewski


Śledź dyskusję
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x