Smycz: narzędzie kontroli czy komunikacji?

Opublikowane przez CoMowiPies w dniu

    Jedną z pierwszych i najważniejszych rzeczy jaką kupujemy w czasie gdy ma się pojawić u nas pies, jest smycz. Trudno sobie wyobrazić opiekuna psa, który tego narzędzia nie posiada. Jest to akcesorium niezbędne.
Dziś chciałbym napisać do czego moim zdaniem powinno służyć owo narzędzie, a do czego zazwyczaj służy.
Smycz jest w zdecydowanej większości przypadków używana do kontrolowania psa. Choć jest wiele rodzajów smyczy cel zazwyczaj jest ten sam. Prowadzimy psa na smyczy ponieważ nie mamy nad nim kontroli. Nie wiemy jak się zachowa i co zrobi w danej sytuacji (lub wiemy i nie chcemy do tego dopuścić;). Bo może pobiegnie za rowerem, a może pogryzie się z jakimś psem, skoczy na kogoś, pobiegnie do dzieci, wybiegnie na ulice i tak dalej. Powodów bez liku. Chodzi zatem o uniknięcie problemów i zapewnienie bezpieczeństwa naszemu psu i otoczeniu.
Oczywiście jeśli tylko to możliwe, każdy puści psa ze smyczy w parku, na łące, nawet na osiedlu z dala od samochodów. Są nawet psy które chodzą bez smyczy większą część spaceru, a co niektórzy szczęściarze mieszkający pod lasem w ogóle psa nie zapinają, choć zapewne smycz posiadają.
Są też psy “przylepy”, które mogą bez smyczy chodzić wszędzie, ale to raczej wyjątki potwierdzające regułę.
O co więc chodzi z tą smyczą, bo na razie to takie oczywiste?
Skoro założyłem, że jest ona narzędziem kontroli, a prowadzimy na niej psa, to logicznym wydaje się wpływ tej kontroli na niego. I o to właśnie chodzi. Jaki wpływ na psa ma fakt prowadzenia go na smyczy?
OGROMNY!
Zdziwieni?
Nie sadzę:)
Smycz i nieprawidłowy sposób jej używania to podstawa bardzo wielu problemów jakie mamy z psami.
Od zachowań lękowych, przez ciągnięcie, skakanie na ludzi, rowery, na zachowaniach agresywnych kończąc.
Sporo osób używa również smyczy jako narzędzia do karania psa co jest nieakceptowalne, choć wspomnieć wypada.
Z doświadczenia jednak wiem, że większość popełnia błędy mając dobra wolę.
Popatrzmy zatem na naszego psa jak zachowuje się bez smyczy. Gdzie idzie wtedy, co robi? W jaki sposób realizuje swoje potrzeby?
I teraz zapinamy go na smycz. Już na pierwszy rzut oka widać różnicę. Ta różnica to możliwości zaspokojenia potrzeb i ilość dostępnych strategii działania.
Wyobraźmy sobie teraz psa, który boi się ludzi. Nie możemy go puścić ze smyczy, a musimy wyjść na spacer. Łatwo sobie wyobrazić co zrobiłby gdyby był “luzem”. Obchodziłby wszystkich napotkanych po drodze szerokim łukiem. Ale jest smycz. Musi przejść obok.
A pies wykazujący agresję do innych psów lub ludzi? Skaczący “z zębami” do każdego kogo musi ominąć? Może też się ich kiedyś “tylko” bał? Może zabrakło mu strategii bo był na smyczy?
Takich zależności jest bardzo dużo. I mają one wpływ na zachowanie naszego psa w większym stopniu niż większości mogłoby się wydawać. Co jednak można robić? Wiele osób musi prowadzić psa na smyczy, wielu nie mieszka pod lasem. Wielu już ma problem.
Otóż całkiem sporo. Na co dzień obserwuję “cuda” jakie się pojawiają w zachowaniach psów kiedy zmienimy sposób myślenia o smyczy i sposób jej używania.
Czasem proste z pozoru korekty jak podążanie za psem (w bezpiecznej przestrzeni oczywiście) zamiast ciągnięcia go na siłę przez pół osiedla sprawią, że przestanie ciągnąć, że się uspokoi. Uważne obserwacja naszego psa (by odpowiednio szybko zareagować) i subtelne ominięcie problemu (innego psa, człowieka czy roweru) nawet małym łukiem zamiast wprowadzania go w trudną sytuację może zapobiec atakom na nie w przyszłości.
Umiejętne skrócenie smyczy i stworzenie bariery pomiędzy psem a problemem z własnego ciała może dać mu na tyle poczucia bezpieczeństwa, że będzie radził sobie o wiele lepiej niż dotychczas.
Do tego dochodzą również takie drobne szczegóły jak ustalenie długości smyczy, umiejętne jej skracanie, wydłużanie. Umiejętność odpowiedniej interpretacji dlaczego mój pies nie chce iść dalej? Zapiera się jak osioł na złość? A może się czegoś boi? Może chce iść gdzieś indziej?
A jeśli chce raz i drugi i trzeci a nie może? Pojawia się frustracja. Chyba każdy odczuwał kiedyś frustrację. Jeśli jest jej w naszym życiu zbyt dużo to zaczynają się problemy. W życiu psa też.
Tak, smycz to bez wątpienia narzędzie kontroli, ale w odpowiedzialnych rękach też narzędzie do komunikacji. I jak z każdym narzędzie końcowy efekt zależy od tego jak jej użyjemy.

 

Autorem artykułu jest Ireneusz Czerniejewski


Śledź dyskusję
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x