webinary z behawiorystami

Teoria dominacji

Na pewno wielu, jeśli nie każdy z Was słyszał o „Teorii Dominacji”.

Z mojego doświadczenia zawodowego wiem, że wciąż wielu uważa ją za wiodącą. Jakoby teoria dominacji była prawdziwą i jedynie słuszną lub jedyną mu znaną. I nie chodzi mi tylko o trenerów psów. Bo tych już na szczęście coraz mniej. Mam na myśli właścicieli i opiekunów. Choć i tych mniej na pewno niż jeszcze 10 lat temu. Przytaczając, tradycyjnie już najczęściej powtarzane przez moich klientów zdanie, „on chce nas zdominować”, zaczynamy. W skrócie, podstawowe założenia „Teorii Dominacji” mówią nam, że pies pochodzi od wilka, a w wilczym stadzie jest ściśle ustalona hierarchia. Idąc tym tropem, i my taką musimy ustalić sobie z psem (najlepiej jak najszybciej). w przeciwnym wypadku nas zdominuje i zasiądzie na tronie, jako zarządca naszego ludzko-psiego stada.

Założenia teorii dominacji i czemu „działała”?

Z tego zaś wynikają pewne założenia co do traktowania psa, opisane w słynnej kiedyś książce „Okiem Psa” Johna Fishera. Są to założenia takie jak: to my jemy pierwsi, to my pierwsi wychodzimy przez drzwi, pies musi schodzić nam z drogi, etc. etc. Mimo iż niektóre z tych zasad były naukowo badane, żadna z nich nie została w pełni udowodniona jako prawdziwa i słuszna. Teoria dominacji dość długo i skutecznie broniła się, pomimo faktu, iż wynikało z niej dość awersyjne podejście do psa, (bo „pies musi”). Dzisiaj wiemy, że kluczowe jest zrozumienie komunikacji psów, czego możesz się nauczyć z naszym „Podręcznikiem Psiego Języka”-KLIK!. Wtedy jednak działo się tak dlatego, że w świecie chaosu tworzyło się psu stałe zasady i „obowiązki”, co dawało jako takie wyniki. Do czasu.

Do czasu aż nauka jej nie obaliła.

Obserwacje wilków, które posłużyły do stworzenia tej teorii, były przeprowadzone na osobnikach żyjących w niewoli, do tego najczęściej nie spokrewnionych ze sobą. Oznaczało to, że nie miały wzajemnych relacji społecznych. Relacje te wypracowują przez miesiące czy lata wspólnego życia. Każdy z nas jest w stanie wyobrazić sobie, jak zachowa się na ograniczonej przestrzeni z kilkudziesięcioma innymi ludźmi z całego świata, losowo dobranymi i z ograniczonym dostępem do zasobów, a jak zachowa się nawet w takiej samej sytuacji z własną rodziną i znajomymi, a co dopiero na wolności. Konflikty, często ostre i nieadekwatne do sytuacji są wtedy nieuniknione. Rodzina zaś będzie się sobą nawzajem opiekować i dbać o siebie.

Błędne założenia, błędne wnioski

Stąd wyciągnięte wnioski, że skoro wilki wchodzą w konflikty i dochodzi do zachowań agresywnych, tworzy się struktura społeczna oparta na sile. Niemal jak przez kalkę założono, że tak samo zachowywać będzie się pies i stąd wynikają problemy z jego zachowaniem. Nic bardziej mylnego. Dowiodły tego badania na wolnożyjących wilkach, które w późniejszych latach przeprowadziło małżeństwo, Raymond i Lorna Coppingerowie. Wykazali oni, że stado składa się zazwyczaj z pary wilków i ich potomstwa. Nie występują tam zachowania podobne do tych obserwowanych w niewoli. Dlatego właśnie większość założeń była błędna, jak i cała późniejsza, oparta na obserwacjach teoria. Więcej mówimy o tym w >>TYM ODCINKU DIALOGÓW NA CZTERY NOGI – KLIK!<<

Pies to nie wilk!

Dodatkowo musimy zdawać sobie sprawę, że pies nie jest wilkiem. Jest to odrębny gatunek i choć od niego pochodzi, przez lata udomowienia zmienił się. Zmienił się sposób komunikacji i zmieniło się częściowo jej znaczenie. Dlatego w dzisiejszych czasach nauka swoją wiedzę czerpie z innych źródeł: obserwacji psów. Tych żyjących z człowiekiem i, co też dość istotne, z obserwacji dziko żyjących psów. A te na świecie występują w bardzo dużych ilościach!

Dlaczego więc „Teoria Dominacji” nadal jest tak powszechna i akceptowalna?

Na pewno przyczyniła się do tego wspomniana na początku i bardzo popularna swego czasu książka. Drugą cegiełkę dokładają media. Niemal każdy Opiekun psa zna nie wspomniany tu, aczkolwiek nawet bardziej popularny, program telewizyjny na temat zaklinania psa, itp. Dodatkowo (to już moje własne spostrzeżenia) teoria dominacji jest bardzo ludzka. Agresja, dominacja, zastraszanie i używanie siły nigdy naszemu gatunkowi nie były obce i być może dlatego tak łatwo było ją przyjąć i tak trudno się jest jej pozbyć. Nie pozwólmy, by była ona nadal usprawiedliwieniem dla stosowania siły wobec psa. Słuchajmy co mówi pies :).

 

Autorem artykułu jest Ireneusz Czerniejewski.

Kopiowanie całości lub części tekstu bez zgody autora jest zabronione.

3 reakcje na “Teoria dominacji

  1. No spoko… tylko autor podważa teorie nie dając nic w zamian… Sądziłam, ze w tym artykule się czegoś dowiem… a nie dowiedziałam się nic.

    1. Dziękujemy za komentarz i cieszymy się Twoim głodem wiedzy! 😀
      W jednym artykule nie sposób zmieścić wszystkiego. Dlatego dodaliśmy odnośniki do innych materiałów.
      Jeśli już przerobiłaś treści w nich zawarte (czyli posłuchałaś godzinnego nagrania tłumaczącego głębiej zagadnienia związane z dominacją oraz przerobiłaś podręcznik psiego języka i potrafisz rozpoznawać najważniejsze sygnały mowy ciała swojego i innych psów) i już stosujesz zalecenia w nich zawarte w życiu z własnym psiakiem na co dzień, polecamy zgłębiać temat dalej.
      Oto nasze propozycje:
      1) O budowaniu prawidłowej relacji:
      https://youtu.be/iaPtUiOw00w
      oraz e-book: https://comowipies.pl/produkt/e-book-relacja/
      i o zabawie z człowiekiem: https://youtu.be/vMiTtEuW4w8
      2) O teorii dominacji więcej:
      https://youtu.be/VgNrlNGrkPM

      Jeśli po przerobieniu powyższych materiałów nadal coś będzie dla Ciebie niejasne, zapraszamy do zadawania pytań o konkrety 🙂

    2. „Jest to odrębny gatunek i choć od niego pochodzi, przez lata udomowienia zmienił się. Zmienił się sposób komunikacji i zmieniło się częściowo jej znaczenie. ” -> no jak nie daje, jak daje? A wg tytułu, tekst jest o błędności teorii, a nie o najnowszych badaniach i wnioskach. Przytoczony fragment daje info o tym co w zamian – w zamian jest obserwacja docelowego gatunku, w przeciwieństwie do bazy dla TD. A że nie są wszelkie nowe wnioski zawarte, no sorry, to jest krótki artykuł odsyłający do innych, a nie baza z ResearchGate

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.